01 maja 2026

Recenzja: Sarah J. Maas – Dwór cierni i róż

„Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkiwanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyra musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?”
Początkowe rozdziały to bardzo powolne wprowadzenie do ludzkiego świata i sytuacji rodzinnej Feyry, które niestety nie mają większego znaczenia w dalszej części powieści. Feyra natomiast jest dość konsekwentnie zbudowaną bohaterką – bardzo pragmatyczną – zajmuje się rodziną, pomimo, że siostry (podobnie jak w baśni) są do uduszenia. Dotrzymywanie obietnic jest jednak ważnym elementem charakteru głównej bohaterki, co ma swoje konsekwencje w dalszej części historii. Zaś Amarantha jest tragicznie zbudowanym (głupim) villainem, choć jej pojawienie wprowadza w końcu trochę akcji. Książka generalnie jest przegadaną pierwszoosobówką – kwestia preferencji, nie zmienia to jednak faktu, że czyta się naprawdę przyjemnie i płynnie. Nie ma tu za wielu scen akcji czy pałacowych intryg, co trochę mnie zawiodło i jest to główny powód, dla którego nie zachwycam się tą książką. Mimo to rozumiem jej popularność. Książka broni się konceptem, który bazuje na baśni o pięknej i bestii. Został on dobrze wykorzystany zarówno pod względem budowy postaci (Tamlina) oraz klątwy będącej podstawą historii. Wątek miłosny jest dla mnie „na ślinę”, aczkolwiek przyznaję pasuje to do baśniowego konceptu (księżniczki też zakochiwały się, bo tak). Osobiście uważam Luciena za najciekawszą postać – chciałabym rozwinięcia tej postaci.
„Dwór cierni i róż” to zdecydowanie książka dla osób lubiących baśnie. Nie jest to wybitna lektura, ale wciąż przyjemna, choć przewidywalna.
Ocena: 6/10

17 kwietnia 2026

Recenzja: Paolo Bacigalupi – Navola

„W Navoli, tętniącym życiem mieście-państwie zdominowanym przez garstkę wpływowych rodów, biznes to władza, a władza to wszystko. Przez pokolenia kupcy z rodu di Regulai pielęgnowali swoje wpływy w najdalszych zakątkach znanego świata. I choć twierdzą, że nie są politykami, to ich oszałamiające bogactwo kupowało miasta oraz obalało królestwa. Wkrótce Davico di Regulai obejmie władzę po swoim ojcu i będzie musiał zmierzyć się z intrygami i brutalną polityką innych możnych rodów. Ale za wspaniałą złotą fasadą Navoli kryją się też groźne i tajemnicze siły. Jedną z nich jest będące w posiadaniu rodu di Regulai oko smoka - potężny artefakt surowej mocy i talizman, który wydaje się wzywać młodego Davica do działania. Los młodzieńca zależy od tej starodawnej smoczej relikwii i od tego, co kryje się w sercu jego adoptowanej siostry, Celii di Balcosi, której rodzina została zniszczona przez pokrętną politykę Navoli.”
Mam problem z oceną tej książki. Z jednaj strony może to być początek naprawdę wielkiej historii inspirowanej Włochami, z drugiej zaś mogę się rozczarować jeśli zakończy się zbyt szybko albo bohater dozna jakiejś nagłej przemiany. Na razie dostałam mocno przegadany prolog o chłopcu, który nieodnajduje się w przeznaczonej mu roli następcy „Banca di Regulai”. I przyznaję postać budowana jest konsekwentnie a popełniane przez niego błędy zrozumiałe. Czyta się dobrze a niektóre „wtrącenia” autora są ciekawe (mamy tutaj swego rodzaju „zwierzenia”). Dostajemy też wielki świat z masą powiązań, koneksji i polityki, co zasługuje na pochwałę, a wierzenia mocno inspirowane są mitologią rzymską, co zaś mnie nudziło.
„Navola” może być prologiem naprawdę dobrej serii i myślę, że dam autorowi kredyt zaufania – a jak to się skończy – zobaczymy.
Ocena: 7/10