01 lutego 2026

Recenzja: Esther Park – Legenda o łowczyni demonów (DNF)

„Pochodząca z upadłego rodu Bin Seomun ma dar widzenia duchów – zdolność potężną, lecz niebezpieczną zarówno dla niej, jak i dla jej bliskich. Aby uwolnić się od tego brzemienia, podejmuje się misji łowczyni demonów. Celem Bin jest zebranie stu ośmiu dusz, których moc może odmienić jej los, lecz by to osiągnąć, musi pokonać sto osiem demonów. Podczas jednego z polowań ratuje Eunho – lojalnego sługę króla, będącego na tropie dworskiego spisku. Ich przypadkowe spotkanie budzi w Bin moc wspomnień o wspólnie przeżytych chwilach. Jednak Eunho zdaje się niczego nie pamiętać. Dla jego własnego dobra lepiej, żeby tak zostało. Tymczasem w zaświatach budzi się mroczna siła, a granice między światem ludzi a krainą duchów zaczynają się zacierać. Aby ocalić królestwo Joseon, Bin i Eunho muszą stanąć do walki – przeciw złu, intrygom i własnemu przeznaczeniu.”
Pięknie wydana książka o bohaterce imieniem Bin, która posiada dar widzenia istot z zaświatów i jest tytułową łowczynią demonów. Akacja rozgrywa się w erze Joseon czego absolutnie nie czuć. Nie wiem czy to kwestia zbyt współczesnego języka w jakim książka została napisana czy zwykła powierzchowność fabuły, ale nie ma tu nic „historycznego”. Książka wydawała mi się aż nazbyt naiwna - zarówno jeśli chodzi o bohaterów jak i samą fabułę. Może to kwestia tego, że jest to książka dla młodszego czytelnika (i jestem zwyczajnie za stara na takie bajki) a może po prostu nie trafiła w moje gusta.
Ocena: 2/10

22 stycznia 2026

Recenzja: Richelle Mead – Akademia wampirów – W mocy ducha

„Po straceńczej wyprawie na Syberię Rose Hathaway wróciła do domu, do Akademii Świętego Władymira. Czekają ją końcowe egzaminy i życie poza bezpiecznymi murami szkoły. Tego od zawsze pragnęła, ale trudno jej się cieszyć ze świadomością, że on gdzieś tam jest. Dymitr, którego niegdyś kochała i którego nie zdołała zabić. Dziewczyna nie może też zapomnieć, że istnieje szansa, by ocalić ukochanego. Jednak to oznacza podjęcie straszliwego ryzyka. Czy za miłość warto zapłacić każdą cenę?”
Niespodziewałam się tego, ale chyba mogę oficjalnie ogłosić, że znalazłam moją ulubioną część „Akademii wampirów”. Naprawdę zaskoczyłam się mega pozytywnie tą częścią. Dostajemy więcej akcji i humoru a mniej przypomnień z poprzednich tomów. Owszem „akcja więzienna” jest trochę naciągana (z logicznego punktu widzenia), ale jestem w stanie przymknąć oko na naciąganie możliwości magicznych. W końcu mamy tutaj do czynienia z tzw. mocą ducha, która jest rzadka i nie zbadano granic jej możliwości. Lekkie głupotki nie zmienią faktu, że ta część wciąga o wiele bardziej od poprzednich – akcja jest wartka i przeplatana humorem, którego brakowało mi w poprzednich tomach. No i najważniejsza rzecz, czyli moment rozmowy naszej głównej bohaterki z władczynią, gdzie o dziwo nie dostajemy poruszającej przemowy, która olśniewa słuchaczy, tylko rozkaz wyprowadzenia Rose z sali. I to jest realistyczne podejście do władzy, gdzie krzyki nastoletniej jednostki nie mają znaczenia.
Piąty tom („W mocy ducha”) okazał się zaskakująco dobry – zarówno pod względem wciągającej fabuły jak i licznego humoru.
Ocena: 7/10