19 marca 2026

Recenzja: Joanna Kuciel-Frydryszak – Chłopki (Opowieść o naszych babkach)

„Autorka „Służących do wszystkiego” wraca do tematu wiejskich kobiet, ale tym razem to opowieść zza drugiej strony drzwi chłopskiej chałupy. Podczas, gdy Maryśki i Kaśki wyruszają do miast, by usługiwać w pańskich domach, na wsiach zostają ich siostry i matki: harujące od świtu do nocy gospodynie, folwarczne wyrobnice, mamki, dziewki pracujące w bogatszych gospodarstwach. Marzące o własnym łóżku, butach, szkole i o zostaniu panią. Modlące się o posag, byle „nie wyjść za dziada” i nie zostać wydane za morgi. Dzielące na czworo zapałki, by wyżywić rodzinę. Często analfabetki, bo „babom szkoły nie potrzeba”. Nasze babki i prababki. Joanna Kuciel-Frydryszak daje wiejskim kobietom głos, by opowiedziały o swoim życiu: codziennym znoju, lękach i marzeniach. Ta mocna, głęboko dotykająca lektura pokazuje siłę kobiet, ich bezgraniczne oddanie rodzinie, ale też pragnienie zmiany i nierówną walkę o siebie w patriarchalnym społeczeństwie.”
„Chłopki” to książka, która wstrząsa i wywołuje ciarki na plecach i to chyba pierwszy raz kiedy spotkałam się z tak „okropną” książką, od której nie mogłam się oderwać. Naprawdę nie przypuszczałam, że literatura faktu może być tak „przyjemnie” napisana – czyta się to wyśmienicie a jednocześnie zawiera informacje rodem z najgorszego koszmaru. I przepraszam wszystkich fanów thrillerów, horrorów czy innych gatunków grozy… wszystko co czytacie (czy oglądacie) jest bajką w porównaniu z tą książką. Rzeczy tutaj opisywane to najprawdziwszy horror, w którym żyli nasi dziadkowie czy też pradziadkowie. A najgorsza jest świadomość jak niedawno to było. Myśli, że moglibyśmy się urodzić w tych czasach zatrważa, bo jest tak prawdziwa i wręcz namacalna. 
„Chłopki” budzą strach o którym nie mieliśmy pojęcia, że istnieje (żyjąc w XXI wieku). Naprawdę rzadko spotyka się tak treściwą książkę w tak przystępnym wydaniu.
Ocena: 8/10

05 marca 2026

Recenzja: Leigh Bardugo – The familiar

„W pewnym zaniedbanym domu skromna pomywaczka skrywa talent – dar tworzenia małych cudów. Gdy pracodawczyni odkrywa sekret swojej służącej, zmusza Luzię do wykorzystania go, by zdobyć uznanie na królewskim dworze. Zdeterminowana, by zapewnić sobie lepszą przyszłość, Luzia wkracza do świata żądnych władzy arystokratów, zdesperowanych królów i przebiegłych oszustów, w którym granica miedzy magią, nauką a mistyfikacją zaciera się coraz bardziej. W obliczu płonących stosów inkwizycji musi wykorzystać cały swój spryt i determinację, by zdobyć sławę i ukryć prawdę o swoim pochodzeniu. Jednak jej przetrwanie może mieć wysoką cenę – zwłaszcza gdy zmuszona jest zaufać osławionemu Guillenowu Santangelowi, którego własne serety mogą doprowadzić do zguby ich oboje.”
Jedna z ciekawszych premier tego roku to książka, którą idealnie opisują słowa „owijać w bawełnę”. Autorka zatacza wielkie koła naokoło fabuły. I choć początkowo mnie to drażniło i nudziło ciągłe wspominanie o przeszłości bohaterki, rodzicach itd. to koniec końców uważam „Familiar” za dobrą książkę. Czyta się ją naprawdę przyjemnie i było w niej coś wciągającego (choć nie do końca potrafię to określić). Może to kwestia hiszpańskich wtrąceń, może klimatu złotego wieku i mroku inkwizycji a może po prostu bohaterów i ich relacji które tworzą się i ewoluują na przestrzeni tej historii. Bez wątpienia autorka tworzy lepsze koncepty i portrety bohaterów niż wątki fabularne. Niejednokrotnie wywracałam oczami na oczywistości, ale Luzia jako główna bohaterka jest pozytywnym zaskoczeniem. Myślę, że wielu z nas może się z nią utożsamiać (w pragnieniu czegoś więcej).
Ocena: 7/10