06 kwietnia 2026

Recenzja: Richelle Mead – Akademia wampirów – Ostatnie poświęcenie

„Podejrzewałam, że ktoś mnie wrobił. W zbrodnię, której nie popełniłam. I nie chodzi o błahostkę, lecz o zabójstwo. Nie zrozumcie mnie źle. Zabijałam wiele razy. Złamałam niejedną zasadę (a nawet prawo). Z całą pewnością jednak nie byłam królobójczynią. Nigdy dotąd Rose nie miała takich kłopotów. Zawsze myślała, że zginie w walce. Tymczasem wygląda na to, że zostanie stracona i nie może liczyć na sprawiedliwy proces. Dla królobójczyni nikt nie ma litości… A burzliwa przeszłość dziewczyny świadczy przeciwko niej. Na szczęście Rose zostali jeszcze oddani przyjaciele, którzy muszą pomóc jej w ucieczce z więzienia, a także Dymitr. Czy po powrocie do świata żywych na nowo nauczy się kochać?”
Ostatni tom serii nie rozczarowuje. Główny watek zabójstwa królowej Tatiany jest dobrze rozegrany i momentami zaskakuje, choć odniosłam wrażenie, że został trochę rozciągnięty (na siłę). W końcu trzeba było wpleść w to inne wątki, które niestety lekko mnie rozczarowały… chociaż może to nie jest odpowiednie słowo – po prostu spodziewałam się po nich trochę więcej. Chciałam na pewno czegoś więcej w kwestii mocy ducha i „odczarowywania” strzyg. O ile sama postać Roberta jest fascynująca, tak zakończenie wątku tych braci zawodzi. Akurat po nich spodziewałam się czegoś wow na zakończnie. Wybory nowego władcy morojów są przewidywalne aż do bólu a wątek miłosny naszej głównej bohaterki niestety kończy się klasycznie, czyli nudno. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czytało się przyjemnie i miała swoje dobre momenty. Zaczynając od postaci Abe’a i Adriana, którzy stali się moimi ulubionymi postaciami tej serii, po samą akcję „ucieczki z więzienia”.
„Ostatnie poświęcenie” nie zaskakuje niczym wyjątkowym – to po prostu przyzwoite zakończenie serii.
Ocena: 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad :)