„W Navoli, tętniącym życiem mieście-państwie zdominowanym przez garstkę wpływowych rodów, biznes to władza, a władza to wszystko. Przez pokolenia kupcy z rodu di Regulai pielęgnowali swoje wpływy w najdalszych zakątkach znanego świata. I choć twierdzą, że nie są politykami, to ich oszałamiające bogactwo kupowało miasta oraz obalało królestwa. Wkrótce Davico di Regulai obejmie władzę po swoim ojcu i będzie musiał zmierzyć się z intrygami i brutalną polityką innych możnych rodów. Ale za wspaniałą złotą fasadą Navoli kryją się też groźne i tajemnicze siły. Jedną z nich jest będące w posiadaniu rodu di Regulai oko smoka - potężny artefakt surowej mocy i talizman, który wydaje się wzywać młodego Davica do działania. Los młodzieńca zależy od tej starodawnej smoczej relikwii i od tego, co kryje się w sercu jego adoptowanej siostry, Celii di Balcosi, której rodzina została zniszczona przez pokrętną politykę Navoli.”
Mam problem z oceną tej książki. Z jednaj strony może to być początek naprawdę wielkiej historii inspirowanej Włochami, z drugiej zaś mogę się rozczarować jeśli zakończy się zbyt szybko albo bohater dozna jakiejś nagłej przemiany. Na razie dostałam mocno przegadany prolog o chłopcu, który nieodnajduje się w przeznaczonej mu roli następcy „Banca di Regulai”. I przyznaję postać budowana jest konsekwentnie a popełniane przez niego błędy zrozumiałe. Czyta się dobrze a niektóre „wtrącenia” autora są ciekawe (mamy tutaj swego rodzaju „zwierzenia”). Dostajemy też wielki świat z masą powiązań, koneksji i polityki, co zasługuje na pochwałę, a wierzenia mocno inspirowane są mitologią rzymską, co zaś mnie nudziło.
„Navola” może być prologiem naprawdę dobrej serii i myślę, że dam autorowi kredyt zaufania – a jak to się skończy – zobaczymy.
Ocena: 7/10

